Zwłoki w reklamie

Na początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy zakładaliśmy Polską Korporację Reklamy, najpilniejszym tematem było uchwalenie kodeksu etycznego.

Chcieliśmy sami przeprowadzić ograniczenie, aby dać sygnał społeczeństwu, że nie wszystko powinno być w reklamach pokazywane, a pokazywane osoby powinny wyrazić na to zgodę. Chcieliśmy koniecznie ograniczyć udział dzieci, ale nikomu z nas nie przyszłoby do głowy, że w reklamie można użyć zwłok, martwych ludzi, którzy nie mogą zaprotestować. W dodatku stosu trupów pomordowanych w obozie koncentracyjnym.
Premier Morawiecki i i jego copywriter kreatywnie przekroczyli tu niewyobrażalną granicę.
Film dla zagranicy reklamujący ustawę o IPN zawiera dwa ujęcia zrealizowane po wyzwoleniu Dachau przez oszołomionych rozmiarami cierpienia amerykańskich operatorów. W trakcie jednego Pan Premier określa z offu stos trupów jako Polacy, drugi jako Żydzi. Znam dobrze te ujęcia. Kiedy opowiadałem w filmie o Januszu Krasińskim, który marsz śmierci z Auschwitz zakończył w Dachau musiałem użyć któregoś z tych ujęć. Żywię głębokie i pełne szacunku przekonanie, że osoby pokazane na tych ujęciach utożsamiłyby swoje losy z losem Krasińskiego, który płakał przed kamerą, kiedy przypominał sobie te straszne obrazy i przeżycia. A tu Pan Premier spokojnie po angielsku „Polacy”, „Żydzi”.
Nie wierzę w otaczające nas dusze tych ludzi, ale Pan Premier jest przecież aktywnym katolikiem; chce abyśmy re-chrystianizowali Europę. Być może pokazywanie dla celów politycznej reklamy zwłok ludzi, którym nie dano szansy określenia, czy identyfikują się z jego poglądami, jest początkiem krucjaty. W wypadku „Polacy” byłoby to może dopuszczalne, jeśli założymy, że każdy Polak to katolik i wszyscy identyfikują się z polityką realizowaną przez Pana Premiera. Co jednak zrobić z obrazem stosu zwłok określonym jako „Żydzi”. Czy copywriterowi przyszło do głowy, że choć jedna z tych osób mogłaby za życia nie chcieć firmować swoją twarzą tej, starannie zresztą i bez liczenia się z kosztami zrealizowanej reklamy.
Chciałbym znaleźć prawnika, który zechce przed sądem postawić Panu Premierowi takie pytanie prawne. Bo pytać o przyzwoitość już chyba nie warto.

Rating: 5.0/5. From 1 vote.
Please wait...

Facebook Comments